Aktualności

Ponownie zwycięsko
Start Płoty - Czarni Rudno 1:2 (1:1)

2016-03-20 15:20:01 ...
Ten mecz był meczem o "6 punktów". Przed tym meczem drużyny w tabeli zajmowały sąsiednie miejsca. Płoty 13 miejsce a Czarni 14 miejsce ze stratą 2 punktów do sobotniego przeciwnika. Aby przeskoczyć swojego rywala w tabeli i zachować szansę na utrzymanie Czarni musieli ten mecz wygrać. W innym razie drużyny walczące bezpośrednio z nami o utrzymanie w tym sezonie odskoczyłyby już na dobre kilka punktów. Początek meczu miał podobny przebieg jak przed tygodniem. Czarni cofnięci, skupieni przede wszystkim na obronie. Znowu jakby trochę przestraszeni wagą meczu. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i co chwila stwarzając zagrożenie pod bramka Sasina, który zawsze był na posterunku. Czarni mieli problem dłużej utrzymać piłkę w środku pola, aby zaaranżować jaką składną akcję. Piłka co chwila wracała pod nasze pole karne. W 22 minucie bardzo dobrą prostopadłą piłkę otrzymuje napastnik z Startu i gdyby nie faul Aleksandrowicza (ukarany żółtą kartką) wyszedłby prawdopodobnie sam na sam. Jednak mimo optycznej przewagi rywala, dużej liczbie rzutów rożnych wynik nie ulegał zmianie i ciągle było 0:0. Z upływem czasu Czarni uporządkowali swoją grę, pomału dochodząc do głosu w tym pojedynku. W 34 minucie Marciniak otrzymuje piłkę z głębi pola, w pada z prawej strony w pole, strzela a piłka odbija się od słupka i wraca na boisko. Do piłki dopada Jędraszak i mimo asysty 2 rywali, którzy nie przebierali w środka faulowany strzela bramkę. Wychodzimy na prowadzenie. Niesieni taki obrotem sprawy Czarni wyraźnie zaczynają grać lepiej. Do przerwy jeszcze dwukrotnie Konsewicz mógł podwyższyć wynik meczu. Najpierw strzelając z ostrego konta, w tej sytuacji jeden z obrońców wybija z linii piłkę głową. Następnie próbując na 13 metrze lobować wychodzącego z bramki bramkarza, ale w tej sytuacji bramkarz rywali nie dał się zaskoczyć. I gdy wydawało się, że na przerwę to Czarni będą schodzić z przewagą bramki do szatni, wydarzyła się katastrofa. Piłkę na 30 metrze od bramki otrzymuje Galas, który ją traci, naciskany przez napastnika gospodarzy. Następnie ten wykłada ją koledze w pole karne, który precyzyjnym, płaskim strzałem po murawie w prawy dolny róg bramki, pokonuje Sasina. Sędzia kończy od razu pierwszą część spotkania.
Po przerwie z jedną zmianą (na stopera wchodzi po kontuzji Borowiecki) oraz nowym ustawieniem (Galas przechodzi do środka pola) Czarni wychodzą z zamiarem pokonania przeciwnika. Druga część to już wyraźna przewaga Czarnych, którzy opanowali środek pola i co rusz nękali bramkarza rywali. Gospodarze nie co zdziwieni takim obrotem sprawy nie bardzo wiedzieli jak sobie z tym poradzić. Sasin w tej części meczu praktycznie był bezrobotny. W 60 minucie Borowiecki rozpoczyna kolejną akcję Czarnych. Podaje na lewą stronę do Kasprzak, ten długim podaniem posyła ją na stronę przeciwnika, po drodze odwrócony tyłem do bramki rywali Galas przedłuża lot piłki głową. Na czystą pozycję wychodzi Marciniak, który strzela precyzyjnie w długi róg bramki i jest 2:1 dla Czarnych. Za chwilę z rzutu rożnego uderza piłkę ponownie Marciniak, piłka odbija się od poprzeczki wraca w pole karne, gdzie było brak zdecydowania aby dobić piłkę. Końcowe minuty to przebudzenie gospodarzy, którzy za wszelką cenę chcieli choć zremisować. Jednak ich starania nie przynoszą powodzenia i mecz kończy się zasłużonym zwycięstwem Czarnych, którzy dopisują kolejne bardzo ważne 3 punkty w kontekście utrzymania.
Za tydzień kolejny ważny mecz, tym razem z outsiderem naszej ligi, Trap-Karp Osiecznica. Jednak o lekceważeniu rywala nie ma mowy. Czarni po prostu nie mogą sobie będą w obecnej sytuacji na stratę choćby punktu. Ale jak będzie to zweryfikuje boisko.
Dodał: Admin