Aktualności

Znowu stracona szansa na zwycięstwo
Amator Bobrowniki - Czarni Rudno 3:3 (2:1)

2015-05-04 12:29:00 ...
Początek meczu derbowego wymarzony, już w 3 minucie bramkarza gospodarzy celnym strzałem pokonuje Jędraszak. Radość naszych ogromna. Jednak na odpowiedź Amatora nie trzeba długo czekać 4 minuty później doprowadzają do wyrównania za sprawą Pawlikowskiego. Mimo delikatnie padającego deszczu, na "ciężkim" i mokrym boisku tempo gry naprawdę imponujące (jak na tę klasę rozgrywkową). Mecz miło się ogląda, co rusz akcje raz pod jedną za chwilę pod drugą bramką. I tak przez pierwsze 20 minut. Kryzys pierwszych złapał zawodników Czarnych, którzy oddali inicjatywę gospodarzom. W wyniku czego coraz łatwiej dochodzili do sytuacji podbramkowych. Na szczęście tego dnia zawodnicy Amatora nie mieli najlepiej ustawionych celowników. Dwa razy z najbliższych odległości, w sytuacjach 100% przestrzela Słoński. Z biegiem czasu gospodarze osiągają optyczną przewagę, którą potwierdzają zdobyciem przez Bojarskiego drugiej bramki, w tym meczu. To podziałało mobilizująco na Czarnych, którzy przebudzili się i od razu ruszyli do odrabiania strat. W dogodnej sytuacji znalazł się Kmiećkowiak, który dostał piłkę na 10 metrze, staje oko w oko z bramkarzem Amatora, oddaje strzał z powietrza i ... nie trafia nawet w światło bramki. Za chwilę na 16 metrze Galas wyłuskuje piłkę stoperowi gospodarzy, który rozpaczliwie ciągnie go za spodenki. Mimo to, nasz zawodnik próbuje minąć wychodzącego z bramki bramkarza, ale ta sztuka się nie udaje. W 45 minucie kontuzji doznaje Pojnar, który do tej pory rozgrywa bardzo dobre zawody. Do przerwy wynik nie ulega zmiany.
Po przerwie Pojnar nie pojawia się już na boisku. Czarni zaczynają drugą połowę jeszcze lepiej niż pierwszą. Już w 46 minucie wyrównuje strzałem lewą nogą za pola karnego Kmiećkowiak. Tym razem nasi nie popełniają błędu z pierwszej połowy i idą za ciosem. 4 minuty później wynik podwyższa Jenczylik, Czarni prowadzą, grają coraz lepiej. Teraz wyraźna przewaga po stronie zawodników z Rudna. Gospodarze wyglądają na zagubionych i zaskoczonych takim obrotem sprawy. Na pewno wpływ na to miało opuszczenie placu gry przez ich lidera. Czarni grają rozluźnieni i coraz pewniej, jednak nie potrafią udokumentować swojej przewagi kolejną bramką. Gospodarze odpowiadają jedynie strzałem z dystansu, który nogami z trudem wybija Sochacki. Z biegiem czasu do głosu dochodzą gospodarze, którzy coraz bardziej naciskają i zaczynają wierzyć w możliwość zdobycia choć punktu. Amator w końcu dopina swego. Mając coraz więcej stałych fragmentów gry, po jednym z rzucie rożnym Lenczuk, który właśnie pojawił się na boisku, wybija głową piłkę poza pole karne. Tam niepilnowany przez nikogo Walter dopada do piłki i uderzeniem z pierwszej posyła ją do bramki. Do końca meczu, uskrzydleni zdobyciem wyrównującej bramki, gospodarze próbują przechylić szalę zwycięstwa na swoja stronę, a Czarni odpierają ich ataki, wyprowadzając groźne kontry. Jednak żadnej ze strony nie udaje się już zmienić wyniku i w Otyniu pada remis i podział punktów. W tym miejscu należy przypomnieć poprzedni mecz derbowy, w którym również Czarni musieli odrabiać straty, a po wyjściu na prowadzenie oddają dwa cenne punkty przeciwnikom, którzy wyrównują w doliczonym czasie gry. Mówi się, że nic dwa razy się nie dzieje, ale w tym przypadku można napisać, iż Czarni dwa razy wypuścili zwycięstwo w końcówkach meczu. Szkoda bo stracone punkty mogą okazać się bardzo cenne pod koniec sezonu.
Dodał: Admin