Aktualności

Miłe złego początki - katastrofa
Zryw Rzeczyca - Czarni Rudno - 4:2 (0:1)

2015-04-22 16:00:01 ...
Po bardzo dobrym, ale przegranym meczu z Czarnymi Żagań do Rzeczycy drużyna udała się z zamiarem wywiezienia 3 punktów. Początek meczu nerwowy z obu stron. Nerwy wcześniej opanowali goście, dużej utrzymywali się przy piłce, wymieniając przy tym więcej podań, a z czasem opanowali całkowicie środek. W efekcie tego w 20 minucie po strzale na bramkę Karobowiaka, odbita piłka przez zawodnika gości, trafia do Marczeni, który uderza ponownie na bramkę. Zamiast strzału wychodzi ostre dośrodkowanie na 7 metr, gdzie znalazł się nie pilnowany Kasprzak i przytomnie precyzyjnym uderzeniem z pierwszej piłki, umieszcza przy słupku piłkę w siatce gospodarzy. Pięć minut później dobrze grający na lewym skrzydle Jędraszak skręca nogę w kostce i mimo próby kontynuowania gry po chwili zmuszony jest opuścić murawę. Na placu gry w 28 minucie pojawia się Sidło. Do końca pierwszej połowy Czarni grają poprawnie, choć może brakować kropki nad "i" w postaci strzelonej drugiej bramki, która pozwoliłaby na spokojne zejść do szatni na przerwę. Natomiast gospodarze w tej części spotkania ograniczyli się do posyłania długich piłek do napastników, którzy walczyli z naszymi obrońcami. W tym miejscu należy odnotować, że najgroźniejszą sytuacją w pierwszej połowie pod naszą bramką była próba wybicia piłki przez Jenczylika w naszym polu karnym. Zrobił to tak nie fortunnie, że głową skierował piłkę w stronę naszej bramki. Na posterunku był jednak Sochacki.
To co stało się w drugiej połowie jest niepojęte. Gospodarze grający dalej swoje, czyli szybkie uruchamiania napastników strzelają w odstępie 5 minut 2 bramki. To wprowadziło w szeregi Czarnych dużą nerwowość, gra już nie wyglądała tak jak w pierwszej połowie i na początku drugiej. Nasi zawodnicy "walili głową w mur" nie mogąc zagrozić bramce rywali. Widząc taki obrót sprawy trener dokonuje zmian. Niestety tym razem nie daje to efektu. W 70 minucie, po błędzie i stracie piłki przez Jenczylika ("symulka") w środku pola, goście trafiają po raz trzeci. Co gorsza nerwowość zawodników z pola udziela się również naszemu bramkarzowi, który co chwilą swoimi niepewnymi interwencjami "pomaga" gospodarzą. Po jednej z takich interwencji przy linii bocznej, napastnik Zrywu strzela z połowy boiska do pustej bramki 4 gola. Na otarcie łez w 90 minucie po dośrodkowaniu Kaspra, Zięba z bliska zdobywa drugą bramkę dla Czarnych. Po chwili sędzia kończy ten fatalny mecz.
Podsumowując po poprawnej pierwszej połowie, przyszła katastrofa w drugiej. Nie ujmując nic drużynie gospodarzy (bo wygrali zasłużenie) Czarni muszą wygrywać meczę z takimi przeciwnikami. Oby to był ten najsłabszy mecz sezonu, o którym należy jak najszybciej zapomnieć. Już w najbliższy weekend zawodnicy będą mieli możliwość rehabilitacji. W Rudnie spotkają się z drużyną Tramp-Karp Osiecznica i muszą udowodnić, że ostatni mecz to tylko jednorazowa wpadka, bo drużyny ze strefy spadkowej nie śpią i zaraz może okazać się, że to my będziemy musieli się martwić o Okręgówkę w przyszłym sezonie.
Dodał: Admin