Aktualności

Porażka, mimo najlepszego meczu
Czarni Rudno - Czarni Żagań 1:2 (0:1)

2015-04-12 21:25:01 ...
Po ostatniej ligowej potyczce w Świebodzinie z Zenitem, można było mieć obawy przed mecze z Żaganiem, który na jesień prezentował się bardzo dobrze. W mojej opinii nawet lepiej niż Gubin, Zbąszynek czy Krosno (przynajmniej w potyczkach z nami). Przechodząc do meczu,od początku spotkania nieoczekiwanie inicjatywa należał do gospodarzy. Zawodnicy przyjezdnych oczekiwali na rozwój sytuacji. Piłka chodzi jak po sznurku od nogi do nogi naszych, od czasu do czasu szybki i dokładny, przerzut to na lewą lub prawą stronę do naszych skrzydłowych. Jednak goście rzucają aut z ok 35-40 metrów (może więcej) od naszej bramki. Piłka niesamowicie rzucona, leci na długi słupek 2 metry przed bramką strzeżoną przez Sochakiego, jakby zawodnik gości właśnie wykonał rzut wolny. Piłka trafia idealnie na nogę Jankowskiego, który dopełnia formalności i nieoczekiwanie w 6 minucie, po bardzo dobrym początku naszych, wyprowadza gości na prowadzenie. Nasi się nie załamują, graja dalej swoje. Gra miła dla oka, dużo wymian podań, gra kombinacyjna, szybka. Naprawdę dobrze to wyglądało. Jedynie można przyczepić się do braku 100% sytuacji. Wyglądało to zupełnie inaczej niż tydzień wcześniej, gdzie mimo słabszej gry był mnóstwo niewykorzystanych sytuacji. Natomiast goście w tej połowie ograniczyli się jedynie do wybijania piłki ze swojego pola karnego, i uruchamiania długimi podaniami swojego napastnika. Osamotniony Jankowski, nie wiele mógł jednak zdziałać pod naszą bramką. Gra naszych zawodników wyglądała na tyle dobrze, że pierwsze 45 minut minęło błyskawicznie.
Na drugą połowę wyszliśmy z mocnym postanowieniem odmienienia rezultatu. Gra nieco siadła, ale i tak byliśmy stroną przeważającą. Niestety gdy dochodziliśmy do sytuacji zagrażającej bramce gości, to sędziowie (nie tylko główny) mający słabszy dzień podejmowali niezrozumiałe decyzje. Było tak w przypadkach, gdy Kmiećkowiak wpadł w pole karne gości i był faulowany (sędzie nic nie widział), gdy Marciniak wypuścił na czyste pole Marczenie (odgwizdany spalony) czy też gdy wychodzący bezbłędnie z drugiej linii Jenczylik wpada w pole karne gości i staje sam na sam z bramkarzem przyjezdnych (odgwizdany spalony). Goście w drugiej połowie mądrze się bronili (czasami z pomocą sędziów), a w ofensywie najbardziej zagrażali naszej bramce, gdy wykonywali wyrzuty z autu. Widząc niemoc naszych trener dokonuje zmian w 70 minucie sam wchodzi wraz z Leńczukiem. Nasi stawiają wszystko na jedną kartę. Efekt przychodzi w 83 minucie, gdy piłkę w polu karnym dostaje Boruszewski i zostaje sfaulowany przez jednego z obrońców. Trzeba przyznać, że i w tym przypadku sędzia mógł się pomylić, gdyż faul był wątpliwy, na pewno wcześniejsza sytuacja z faulem na Kmiećkowiaku, była wyraźniejsza. Rzut karny na bramkę zamienia Borowiecki. Gospodarze pamiętając, jak w rundzie jesiennej strzelili wyrównującą bramkę na 2:2 w 92 minucie rzucili się do ataków. Jednak po stracie w środku pola piłki, następnie niezdecydowaniu naszych obrońców oraz rykoszecie piłka trafia do Jankowskiego na 15 metrze, który z powietrza uderza piłkę a ta jeszcze kozłując przed bramką wpada 86 minucie do siatki. Gospodarze próbują odmienić losy spotkania, ale niestarcza na to czasu.
Podsumowując, mimo najlepszego meczu tej rundy, Czarni z Rudna nie powiększają zdobyczy punktowych przegrywając 1:2 z Czarnymi z Żagania. Natomiast drużyna przyjezdnych, jeżeli marzy o grze w ligach wyższych (tak można było wnioskować po ich grze jesienią), to musi przynajmniej grać jak grała na jesień, bo o tym meczu mimo wygranej, muszą jak najszybciej zapomnieć.
Dodał: Admin